Sprzedaż door-to-door (D2D) od lat budzi kontrowersje. Z jednej strony jest legalnym kanałem dystrybucji produktów i usług, z drugiej — obszarem szczególnie narażonym na nadużycia, oszustwa i manipulacje. Do drzwi mieszkańców pukają zarówno rzetelni przedstawiciele firm, jak i osoby podszywające się pod pracowników instytucji, konserwatorów czy „autoryzowanych doradców”. W praktyce to mieszkaniec zostaje sam z decyzją: zaufać czy nie?
Coraz wyraźniej widać, że obowiązkowa certyfikacja handlowców D2D oraz centralny system ich weryfikacji to dziś realna potrzeba społeczna, a nie kolejny biurokratyczny pomysł.
Odpowiedzią na te zagrożenia jest Oficjalny Rejestr Pracowników D2D, prowadzony przez organizację handlu obwoźnego. W rejestrze znajdują się wyłącznie autoryzowani sprzedawcy door-to-door, którzy posiadają indywidualny Numer Identyfikacji Kontrolnej (NIK).
Każdy mieszkaniec może:
poprosić osobę pukającą do drzwi o okazanie identyfikatora z numerem NIK,
skontaktować się z centralą rejestru i w czasie rzeczywistym potwierdzić status pracownika (aktywny lub nieaktywny).
Autoryzowani handlowcy D2D:
nie pobierają gotówki,
posiadają terminal płatniczy,
zawsze okazują identyfikator oraz dokument tożsamości.
Rejestr dostępny jest publicznie a co istotne — rejestracja pracowników D2D jest całkowicie bezpłatna. To oznacza, że brak certyfikacji nie wynika z barier finansowych, lecz z braku standardów lub woli ich stosowania.
W październiku 2025 roku Piotrkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa ostrzegała mieszkańców przed mężczyzną podszywającym się pod konserwatora, który odwiedzał lokale w wieżowcach m.in. przy ulicach Norwida, Dmowskiego i Alejach Armii Krajowej. Oszust twierdził, że przeprowadza rutynowy przegląd techniczny okien.
Wielu mieszkańców mogło mu zaufać — wyglądał „oficjalnie”, mówił pewnie, powoływał się na obowiązki służbowe. Spółdzielnia podkreśliła jednak, że:
jej pracownicy nigdy nie pobierają pieniędzy,
wizyty są wcześniej zapowiadane,
tożsamość konserwatorów zawsze można potwierdzić w administracji.
Ten przypadek pokazuje, jak łatwo wykorzystać brak jednoznacznych mechanizmów weryfikacji i jak bardzo mieszkańcy potrzebują prostego, jednolitego systemu sprawdzania osób pukających do drzwi.
Jeszcze bardziej niepokojący jest ujawniony materiał wideo dotyczący jednej ze spółek giełdowych, której handlowcy nigdy nie widnieli w Rejestrze Pracowników D2D co udowadnia jego szczelność. Nagranie dokumentuje realne zdarzenie, w którym dwójka handlowców — lider zespołu i starszy doradca — stosują wobec starszego mężczyzny naciski, manipulację, groźby, poniżanie i obrażanie, by zmusić go do zakupu instalacji.
Nie była to inscenizacja ani szkolenie. Tożsamość sprzedawców oraz fakt zdarzenia zostały potwierdzone w kilku niezależnych źródłach. Ten przykład pokazuje najciemniejszą stronę nieuregulowanej sprzedaży D2D — brak realnej odpowiedzialności, standardów etycznych i kontroli.
Gdyby obowiązywała powszechna certyfikacja, a każdy handlowiec musiałby legitymować się numerem NIK, znacznie łatwiej byłoby:
identyfikować sprawców nadużyć,
eliminować nieuczciwych sprzedawców z rynku,
chronić osoby starsze i samotne przed presją i zastraszaniem.
Obowiązkowa certyfikacja handlowców D2D nie jest wymierzona w uczciwy biznes — wręcz przeciwnie. To narzędzie, które podnosi wiarygodność rzetelnych sprzedawców, ułatwia im pracę i buduje zaufanie klientów już od pierwszych sekund rozmowy przy drzwiach.
Dla mieszkańców oznacza to większe bezpieczeństwo, a dla spółdzielni i wspólnot — realne wsparcie w zapobieganiu oszustwom.
zawsze proś o okazanie dokumentu tożsamości lub identyfikatora NIK,
w razie wątpliwości sprawdź dane w Rejestrze Pracowników D2D lub zadzwoń na policję,
nigdy nie przekazuj gotówki osobom podającym się za pracowników spółdzielni lub handlowców D2D,
informuj sąsiadów, zwłaszcza osoby starsze.
Historie z Piotrkowa Trybunalskiego i udokumentowane przypadki agresywnej sprzedaży pokazują jednoznacznie: brak systemowej certyfikacji sprzyja nadużyciom. Inicjatywa Rejestru Pracowników D2D to krok w dobrym kierunku, ale bez obowiązkowego charakteru nadal pozostaje tylko możliwością, a nie standardem.
W świecie, w którym oszuści coraz lepiej imitują „oficjalność”, weryfikacja i certyfikacja muszą stać się normą, a nie dobrą wolą. Bezpieczeństwo zaczyna się u drzwi — dosłownie.
____________________________
Skontaktuj się z autorem artykułu.